Tak się nie robi. Ikony drużyny tak się nie traktuje. Bo jeśli ktoś mi mówił o Lechu w ciągu kilku ostatnich lat miałem przed oczyma obraz udanej gry w europejskich pucharach, pięknego stadionu oraz pewną osobę ubraną w niebiesko-biały trykot. Chodzi mi tutaj o kapitana Lecha – Bartka Bosackiego. Teraz to już byłego kapitana. Siedział sobie ów człowiek na urlopie, wyciszył się zapewne i naładował na nowy sezon, bo przecież ma już prawie 36 lat więc regeneracja po ciężkim sezonie trwa dłużej. Wrócił z urlopu, a tutaj niespodzianka. Prezes Rutkowski oznajmił, że kontrakt nie zostanie przedłużony. Bosacki w ten sposób został na lodzie. Ale lód ten śliski, a Bosacki przypuszczam dobrze się po nim będzie poruszał i zamiast odbijać się od band trafi do jakiegoś innego ekstraklasowego klubu. Bo w kilku klasowego stopera z takim doświadczeniem brak.
Szkoda, że w Polsce nie docenia się wkładu zawodnika w dobro klubu. Porównam może trochę na wyrost, bo dużo nam do klasy Primera Division brakuje, a do Realu Madryt tym bardziej. Jednak tam potrafili się pięknie pożegnać z żelaznym polskim rezerwowym – Dudkiem. Tutaj ciężko zachować godność wobec ikony klubu i kapitana drużyny. Nieładnie panie Rutkowski…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz