Nasza Wisełka po zwycięstwie nad Litexem w Łoweczu jest bardzo bliska przejścia do ostatniej – czwartej rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. „Biała Gwiazda” wynik ugrała niemalże idealny. Grając na wyjeździe strzeliła dwie bramki, tracąc zaledwie jedną. To naprawdę duży handicap przed spotkaniem rewanżowym w Krakowie.
Nie wnikajmy w to, że arbiter się mylił (choć robił to w obie strony). Nie przypominajmy już, że Bułgarzy dwukrotnie obijali poprzeczkę. Po co to robić? Zapamiętajmy, że Wisła po bramkach Lameya i Meliksona pokonała mistrza Bułgarii. I niech tak zostanie. Przy Reymonta przybije się jeszcze tylko stempel i wyśle tę „pocztówkę” z zapytaniem o ostatnią przeszkodę przed piłkarskim rajem.
Jakiej wiadomości nie byłoby w tej pocztówce, jestem w stanie stwierdzić, że Wiślacy w tym sezonie rzeczywiście mogą awansować do fazy grupowej. Początkowo byłem do tego nastawiony sceptycznie. Pierwszy mecz ze Skonto szału nie zrobił. Drugi był ok. Teraz wynik z Litexem bardzo pozytywny i zaczynam bardzo wierzyć w zespół Maaskanta. Wróćmy jednak do rzeczywistości i przybijmy w przyszłym tygodniu ten stempel. Bo jak tego nie zrobimy to nie Wisła, a Litex będzie pytał o rywala w czwartej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów.