Będę nowym Kjaerem twierdził przed sezonem nowy nabytek Palermo. Mowa oczywiście tutaj o naszym środkowym defensorze – Kamilu Gliku. Rosły stoper postawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę, bowiem zastąpić reprezentanta Danii, który przeszedł do Wolfsburga jest trudno. Polak zadania nie wykonał, ba nawet nie miał zbyt wielu okazji żeby pokazać swoje umiejętności. Słabe występy w Lidze Europejskiej nie dały mu szans na grę w podstawowej jedenastce sycylijczyków w Serie A. Tuż po transferze w lecie do Palermo, głośno było o tym, że Glik zostanie wypożyczony do któregoś z niżej notowanych włoskich klubów. Były gracz Piasta liczył jednak na grę w ekipie Delio Rossiego. Przeliczył się. W prasie huczało, nawet Franz Smuda wziął głos w tej sprawie. Selekcjoner chciał żeby Glik wrócił na wypożyczenie do Polski. Zainteresowanie wyraziła między innymi Wisła, lecz klub polskiego obrońcy postanowił „pożyczyć” Glika na pół roku do ostatniej drużyny Serie A – Bari. Ciekaw jestem czy sobie poradzi. Powątpiewam w to między innymi dlatego, że Bari walczy o utrzymanie i potrzebuje punktów jak chleba. By je jednak zdobyć ostatni zespół włoskiej ligi będzie potrzebował kolejnych wzmocnień. Już teraz mówi się między innymi o wzmocnieniu defensorem Juventusu Turyn – Nicolą Leggrotaglie’m. Gdyby ten transfer doszedł do skutku, Glik zapewne znowu byłby zmuszony do przypatrywaniu się meczom swojej drużyny z ławki rezerwowych, bądź nawet z trybun.
wtorek, 28 grudnia 2010
piątek, 24 grudnia 2010
Widzieliście orkiestrę bez dyrygenta?
Może i pytanie retoryczne, ale po wczorajszych wyborach najlepszego piłkarza 2010 roku – jak najbardziej prawidłowe do zadania. Został nim mózg na dzień dzisiejszy najskuteczniej i najlepiej grającej w piłkę drużyny – Barcelony, Xavi Hernandez. Wybór moim zdaniem bardzo dobry, bo mimo tego, że w tej samej drużynie jest piłkarz, o którym mówi się o wiele więcej (Messi), to akurat nie długowłosy Argentyńczyk, ale środkowy pomocnik rodem z Hiszpanii zdobył o jedno trofeum w poprzednim sezonie więcej. Jedno z tych z grona najważniejszych. Xavi poprowadził swoją reprezentację do tryumfu w Mistrzostwach Świata. Ba. Był nawet wyróżniającą się postacią mistrzostw. Można optować za opcją numer 3 – czyli Wesley’em Sneijderem. Grał w finale MŚ, zdobył Ligę Mistrzów, Serie A, Coppa Italia. Ok, ale czy da się go zastąpić? Wydaje mi się, że jego wpływ na zespół jest dużo mniejszy niż Xavi’ego na grę Hiszpanii i Barcy. Tak więc, Xavi gratuluję i życzę równie udanego roku 2011 w kierowaniu swoją orkiestrą z Barcelony. A wszystkim czytelnikom zdrowych i wesołych świąt.
sobota, 18 grudnia 2010
Najpierw Braga, później Praga ?!
Od wczoraj wiemy, że nasz jedynak w europejskich rozgrywkach i zarazem największe rozczarowanie sezonu w Ekstraklasie – Lech Poznań w 1/16 Ligi Europy zmierzy się ze „spadkowiczem” z Ligi Mistrzów – Sportingiem Braga. Drużyną, która poznała co to Champions League i wie jak trudno wyjść z grupy w tych rozgrywkach. Nasze kluby nie znają tego odczucia i przypuszczam, że w przyszłym sezonie również nie poznają. Powód jest taki, że nasz najbardziej ograny zespół na europejskim podwórku zajmuje obecnie w lidze 11 miejsce i ze stratą 11 punktów do prowadzącej Jagi nie jest raczej w stanie obronić mistrzostwa. Wróćmy jednak do wczorajszego losowania, „Kolejorz” tak jak zresztą chciał dostał rywala z zachodu. Przeciwnikiem Lecha nie będzie żaden ukraiński czy też rosyjski potentat finansowy. Nie twierdzę jednak, że z takowym zespołem, nasz „Leszek” by sobie nie poradził. Wręcz przeciwnie – łatwiej kontrowałoby się ataki chociażby Zenitu Sankt Petersburg aniżeli grającej podobnym do naszej drużyny stylem ekipy Sportingu Braga. To będzie istna wymiana ciosów. Dużym handicapem w pierwszym meczu tych drużyn mogą być warunki atmosferyczne. 17 lutego to przecież końcówka zimy, srogiej zimy w Polsce. Jak wiemy z ostatnich doświadczeń południowcy – jak chociażby Juventus, który na papierze prowadził 2:0 przed meczem, zremisował na oblodzonym i zaśnieżonym boisku w Poznaniu 1:1. Tydzień później w Bradze przypuszczam, że Poznaniacy będą grali z zaliczką co najmniej jednej bramki. Moje przypuszczenia będą mogły być jednak spełnione jeżeli Lech dobrze zadziała w zimowym okienku transferowym. Przed dwumeczem z wicemistrzem Portugalii nie można się osłabić. Znając jednak polską mentalność może być zupełnie odwrotnie, czego przykładem jest chociażby Wisła, która przed walką o europejskie puchary seryjnie sprzedaje swoje gwiazdy lub wymienia połowę składu. Nadzieja jest, bowiem Lech jest mądrzej zarządzany. Owocem tego jest chociażby nowy kontrakt podpisany przez Kolumbijczyka (?), czy może już w niedalekiej przyszłości Polaka – Manuela Arboledę. „Maniek” jest bowiem trzonem poznańskiej defensywy i jeżeli ktoś ma wspólnie z Bosackim powstrzymać brazylijsko-portugalski atak Sportingu to własnie czarnoskóry stoper. Na dziś jestem optymistą. Jedno jest pewne, Lechici nie mogą zapominać o tym, że istnieje szansa na zrewanżowanie się Sparcie Praga za porażkę w tegorocznych eliminacjach do LM. Los przydzielił bowiem Spartę do pojedynku z Liverpoolem, a zwycięzce tego spotkania do wygranego z pary polsko-portugalskiej. Żeby się tak jednak stało Czesi muszą pokonać wielki Liverpool, a Lech musi okazać się lepszy od Sportingu Braga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)