Za nami pierwsza kolejka Ekstraklasy. Mimo iż szanse na zmianę lidera były, to nie zostały wykorzystane. Mimo braku spotkania Jagiellonii ze Śląskiem, Białostoczczanie pozostali liderem polskiej Ekstraklasy. Legia nie wykorzystała szansy i tylko zremisowała (z wielkim trudem) z ostatnią Cracovią 3:3, a Wisła dzięki zwycięskiej bramce Małeckiego zrównała się punktami z prowadzącą Jagą.
Dziś tematem są jednak liczby. Mamy 138 obcokrajowców w polskiej Ekstraklasie, 62 z nich grało w podstawowym składzie swoich drużyn w minionej kolejce co stanowi niespełna 45%. Szkoda (?), że nie grała Jaga, bowiem zapewne podniosłaby ilość cudzoziemców biegających po polskich boiskach. Biorąc pod uwagę 154 zawodników, którzy wyszli w pierwszej „11”, zagraniczniaki stanowili 40,25%. Te notowania pokazują, że polska liga stała się ziemią obiecaną dla wielu obcokrajowców, a duża ilość klubów nie stawia na młodzież i rodaków tylko na ludzi z zagranicy. Najmniej Polaków wystąpiło w meczu Arki z Wisłą, gdzie w podstawowych składach zobaczyliśmy tylko 6 piłkarzy z polskim obywatelstwem. Na drugim biegunie są drużyny z Bytomia, Bełchatowa, Zabrza oraz stołeczna Polonia. W tych ekipach wystąpiło 9 bądź 10 polskich piłkarzy.
Popatrzmy jednak na tabelę. Ona pokazuje nam jak wartościowymi graczami są piłkarze z zagranicy. Wisła, Legia, Jagiellonia mają kolejno 15, 12 i 10 obcokrajowców w swoich kadrach i plasują się na czołowych miejscach w tabeli jak i rankingu graczy zagranicznych. Natomiast zespoły mające najmniej cudzoziemców (czyt. Górnik -2, Śląsk - 4, Ruch - 4) nie dają zachwytu swoim kibicom i znajdują się nisko w tabeli.
Czy nam się to podoba, czy nie, w Ekstraklasie będzie coraz więcej piłkarzy zagranicznych, bo po pierwsze Polska jest krajem lepszym pod względem finansowych dla graczy ze Wschodu, a po drugie największe kluby ściągają obcokrajowców podnoszących poziom swój i ligi. Popatrzmy choćby na Premier League, gdzie 9 obcokrajowców w podstawowym składzie jest przecież normalką…