środa, 3 sierpnia 2011

Skruszony

Najlepszy prawy defensor Bundesligi sezonu 2010/11, mistrz Niemiec, pewniak do gry na Euro 2012. Długo by wymieniać. Łukasza Piszczka, bo o nim mowa, można opisywać w wielu superlatywach. Pośród tych wszystkich zalet na koncie gracza Dortmundu jest jedna mała skaza. Jednak czy taka mała?
Czas pokaże jakich rozmiarów jest to skaza. Na dzień dzisiejszy, Piszczek zrezygnował z występów w kadrze na okres sześciu miesięcy. Nie czekał na uprawomocnienie wyroku i poddał się karze dobrowolnie. Optymalnie, boczny obrońca odpokutuje te pół roku i wróci do kadry Smudy. Może jednak nie być tak kolorowo. Nie chcę być pesymistą, ale niech Borussia w tym sezonie gra słabiej niż rok temu, niech Łukaszowi przytrafi się jakiś uraz…
Odpukać w niemalowane. Smuda w takiej sytuacji musi w końcu postawić na kogoś innego. Na prawej stronie defensywy mamy obecnie dziurę. Biorąc pod uwagę, że mamy jeszcze większą na środku i lewej stronie – zostaliśmy bez obrony. Do Euro zostało niespełna rok. Drużynę podobno buduje się od tyłu.
Na prawej nie widać nikogo, bo przez większość czasu grał Piszczek. Może szansę dostanie Wasilewski? Może grał będzie Rzeźniczak. Umówmy się jednak, że boczny defensor Legii to nie ten sam poziom co gracz Borussii.
Na lewej będziemy (?) mieli pożyczonego z Niemiec – Sebastiana Boenischa. O ile oczywiście ten w końcu się wyleczy i będzie regularnie grał w piłkę. O środku defensywy wypowiadał się nie będę. Powiem tylko tyle, że chciałbym widzieć tam Polaków z krwi i kości, a nie francusko-kolumbijski duet, który wykreowałby swoją osobę dzięki jednemu turniejowi.
To pokazuje ile zbudowaliśmy przez te kilka lat przygotowań. Szkoda, że wszyscy skorumpowani grać w piłkę mogą. Piszczek, jako reprezentant też powinien móc. To jednak nie jest za bardzo normalny kraj i dlatego specjalnie nie dziwię się, że przez głupotę tracimy swojego najlepszego obrońcę (a może nawet zawodnika). Swoją drogą nie dziwię się decyzji Piszczka. On też chce już zamknąć ten rozdział. Dlatego już dziś podjął taką decyzję. To, że jako młody zawodnik nie miał pewnie nic do powiedzenia w szatni Zagłebia – to nie jego wina. Zrzucił się biedak, wynik ustawiono i 5 lat później cierpi.
Szkoda, że nie wstawił się za nim jego ówczesny trener. Może jego też by zawiesili? Gdyby ktoś miał wątpliwości, kto wtedy był trenerem Zagłębia zapraszam do obejrzenia poniższego filmiku. (konkretnie głos komentatora w 2:12)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz