środa, 10 sierpnia 2011

Bo za błędy się płaci

Nie podoba mi się niekonsekwentność naszego selekcjonera. Jednych wyrzuca za jakieś wybryki, drugim daje drugą szanse, a trzecim w ogóle nie podaje ręki w rozwoju.
Pierwsza grupa – to grupa bardzo ważnych dla kadry piłkarzy, którzy NA PEWNO byliby kluczowymi postaciami na Euro 2012. Niestety ich w kadrze już nie ma i za Smudy nie będzie. Mówię o Arturze Borucu i Michale Żewłakowie, którzy wciąż nie dostali rozgrzeszenia od selekcjonera za rozdmuchaną aferę samolotową.
Druga grupa to piłkarze, którzy początkowo nie chcieli słyszeć o naszej reprezentacji jednak po kilku indywidualnych porażkach – przyszli z podkulonym ogonem. Myślę tutaj o Sebastianie Boenischu, który PODOBNO wraca do zdrowia i Eugenie a raczej Ojgenie Polanskim. Ten drugi za wypowiedzi z tamtego roku nie powinien otrzymać szansy gry z orzełkiem na piersi. Chyba, że tym niemieckim.  
"Orzełek" dla Polanskiego
I ostatnia grupa. Należy do niej chociażby Patryk Małecki. On zostaje zawsze pomijany przy powołaniach. „Mały” dwoi się i troi ale powołanie do Wisły nie przyjdzie. A jak przyjdzie to dla rezerwowego ostatnio – Czarka Wilka. Nie ujmując niczego defensywnemu pomocnikowi, powoływanie go do reprezentacji jest jednak co najmniej na wyrost.
No ale jak mamy już Polanskiego, bo nie wątpię, że dziś ten gracz zadebiutuje w naszej reprezentacji – nie będziemy mieli już nikogo z Wisły. Dlaczego? Bo wtedy Wilk już powołań otrzymywał raczej nie będzie, bo to przecież ta sama pozycja co Eugen.
Co prawda mistrz kraju – jest to mistrz bardzo internacjonalny, inaczej mówiąc bardzo międzynarodowy. Jednak moim zdaniem, jeśli już Radek Sobolewski w kadrze grać nie chce – to należy dać szansę Małeckiemu. Nie sprawdzi się to trudno, mamy kilku ciekawych skrzydłowych w kadrze. Jest Grosicki, Błaszczykowski, Mierzejewski, Obraniak, Peszko. Jednak następny w kolejce powinien być gracz Wisły, a nie Szymon Pawłowski z Zagłębia.
Apeluję więc do naszego selekcjonera o większą konsekwentność w swoich czynach. Skoro jednych skreślił na dobre za błędy, to innym szans nie powinien dawać. A przecież hasło w stylu „dla Polski grać nie chcę” lub „jestem niemieckim piłkarzem” – jest chyba silniejsze niż wypicie przez doświadczonego piłkarza winka w samolocie.
Z drugiej strony, nie oczekujmy jednak sprawiedliwości od oszusta. Przecież Franz sam mieszał w ustawianiu meczów. Głupcem jest ten, kto twierdzi, że Smuda nie wiedział o korupcji. Czemu niby był w tym meczu swojego Zagłębia z Cracovią taki dziwnie spokojny. Przecież walczył o puchary. Zawsze lata przy tej linii i jest czerwony jak burak ze złości, a tam mimo kopania się po czołach jego piłkarzy, stał spokojnie lub nawet siedział na ławce. Toż to nie w Pana stylu, selekcjonerze.
Tak selekcjoner NIE wyglądał w ustawionym meczu z Cracovią

I co miało znaczyć to hasło Smudy, że Piszczek miał milczeć nt. korupcji? Chłopak zrobił dobrze, okazał skruchę. To, że Pan, panie selekcjonerze na ten temat milczy, nie znaczy, że wszyscy są tacy…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz