Po krótkiej telenoweli pt. „Gdzie odejdzie Świerczok”, młody napastnik trafia ostatecznie do 1.FC Kaiserslatutern. Napastnik obok nosa przeszedł między innymi aktualnemu JESZCZE mistrzowi Polski – Wiśle Kraków.
Dziś Świerczok zadebiutował w Bundeslidze. Nie był to jakiś epizod. Chłopak rozegrał pełne 90 minut w barwach niemieckich „Czerwonych Diabłów”. W meczu z faworyzowanym Werderem, zespół prowadzony przez Marco Kurza zremisował bezbramkowo na własnym boisku, a Polak mógł zostać nawet bohaterem kibiców na Fritz-Walter Stadium. W 91’ nie wykorzystał jednak dogodnej sytuacji, jednak mimo to debiut polskiego napastnika można uznać za udany.
Świerczok in, Micanski out. Takiego gatunku karuzelę transferową można było zaobserwować w K’lautern tej zimy. Bułgar, który w polskiej Ekstraklasie rozegrał 75 spotkań i zdobył 25 bramek, musiał ustąpić miejsca w Bundesligowym klubie zawodnikowi, który NIE zadebiutował nigdy w polskiej Ekstraklasie! To o czymś świadczy. O odwadze samego Świerczoka i jego potencjale.
A tak nawiasem. Smuda powinien się tym chłopakiem zainteresować. Na mecz z Bośnią powołany nie został – i dobrze ! Bo on powinien otrzymać szansę obok Roberta Lewandowskiego, a nie obok polskich ligowców, dla których w większości był to tylko epizod w kadrze.
Jak już wałkujemy temat kadry to mała ciekawostka odnośnie ulubieńca Franza Smudy. Otóż Boenisch w końcu zagrał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz