Może i pytanie retoryczne, ale po wczorajszych wyborach najlepszego piłkarza 2010 roku – jak najbardziej prawidłowe do zadania. Został nim mózg na dzień dzisiejszy najskuteczniej i najlepiej grającej w piłkę drużyny – Barcelony, Xavi Hernandez. Wybór moim zdaniem bardzo dobry, bo mimo tego, że w tej samej drużynie jest piłkarz, o którym mówi się o wiele więcej (Messi), to akurat nie długowłosy Argentyńczyk, ale środkowy pomocnik rodem z Hiszpanii zdobył o jedno trofeum w poprzednim sezonie więcej. Jedno z tych z grona najważniejszych. Xavi poprowadził swoją reprezentację do tryumfu w Mistrzostwach Świata. Ba. Był nawet wyróżniającą się postacią mistrzostw. Można optować za opcją numer 3 – czyli Wesley’em Sneijderem. Grał w finale MŚ, zdobył Ligę Mistrzów, Serie A, Coppa Italia. Ok, ale czy da się go zastąpić? Wydaje mi się, że jego wpływ na zespół jest dużo mniejszy niż Xavi’ego na grę Hiszpanii i Barcy. Tak więc, Xavi gratuluję i życzę równie udanego roku 2011 w kierowaniu swoją orkiestrą z Barcelony. A wszystkim czytelnikom zdrowych i wesołych świąt.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz