Decyzja PZPN-u o zamknięciu sektorów gości do końca sezonu woła o pomstę do nieba. Przez jeden wybryk pseudokibiców na finale Pucharu Polski, cierpi cała piłkarska Polska. Cierpią kibice, bo nie mogą pojechać na „wyjazd”. Cierpią działacze bo w minimalnym, ale zawsze jakimś stopniu wpływ z biletów jest mniejszy. I cierpią piłkarze, bo spotkanie bez fanatyków przyjezdnych to nie taki sam mecz, jak z kibicami obu drużyn.
PZPN gra na alibi. Chce zapobiec jakimkolwiek złym wydarzeniom, które miałyby odbyć się na stadionie. Szkoda tylko, że poszli po najmniejszej linii oporu. Przecież można było zaradzić temu problemowi w inny sposób. W innych krajach radzą sobie z demolkami kibiców. Ten kto oglądał w Bundeslidze mecz spadającego Eintrachtu to wie o czym mówię. Tam od razu uporano się z około setką kibiców. Ale po co u nas się przemęczać? Przecież teraz „wszystko” będzie super…
A teraz tak pół żartem pół serio, wpuścimy kibiców gości na mecze Euro?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz